Może zacznę od tego, że dawno już nie wypisywałem durnot na blogu. Nie będę się rozpisywał zbytnio dlaczego taka sytuacja zaistniała, ale jedno mogę już teraz powiedzieć: „Sorka to się więcej nie powtórzy”. Trochę się pozmieniało u mnie jak i u was, trochę na lepsze, i trochę na gorsze. Dobra bo sam nie wiem co czynię pisząc takie dyrdymały, zamiast o takich pierdach napiszę co nieco o bohaterce naszego tytułu.
Gra „Dofus” jest całkiem sympatycznie wyglądającą gierką zrobioną w technologii zwanej „Flash„, a dokładnie „AIR” co powoduje, że jest ona dostępna na wszystkie platformy systemowe (Windows, Linux, Mac Os X). Mocno cukierkowa grafika zainspirowana , jeśli się nie mylę, serią francuskich kreskówek o tym samym tytule bądź na odwrót. Niech was nie zmylą jednak pozory, gra może i wygląda jakby powstała dla ośmiolatka ale tak nie jest. Stopień skomplikowania rozgrywki jest naprawdę wysoki, porównałbym go do tego jaki panuje w grze „EVE Online„. Pierwsze chwile spokojne, niby wszystko to co w innych tego typu grach, ale im dłużej gramy tym bardziej zaczyna nas przerażać ogrom zależności jakie trzeba spełnić by np. hodować Peta lub Mounta. By być całkiem uczciwym dodać muszę, że przemieszczanie się po świecie gry odbywa się w czasie rzeczywistym, czego nie można powiedzieć o samych bitwach, przeprowadzane są one w systemie turowym. Nie lękajcie się jednak zbytnio , dodaje to grze swoistego uroku i powoduje, że każda bitwa jest raczej przemyślana niż „przeklikana”. Mechanizm gry jest dopracowany i mocno trzyma się kupy. Uwierzcie, jak przebrniecie przez te nudne chwile poznawania mechaniki gry, zakochacie się w tym tytule.
Jak już wcześniej wspomniałem gra posiada wszystkie cechy gier z gatunku MMORPG, to znaczy możecie hodować zwierzaczki, które trzeba regularnie karmić. Gdy zmęczycie swoje wirtualne nogi przyjdzie wam dosiąść wierzchowca bajkowego wyglądu, a gdy wypatrzycie na czyimś straganie ciekawy przedmiot nic nie stoi na przeszkodzie byście go stworzyli. Crafting z niezliczoną ilością surowców jest naprawdę dobrą stroną tej gry. System Gildii także jest, ale należy wspomnieć, że zawiera wiele elementów których próżno szukać w innych tego typu produkcjach.
Grafika mimo tego, że mocno cukierkowa jest naprawdę niezłej jakości. Animacje postaci są ładne i dopracowane, dźwięki jak i muzyka również niczego sobie choć czasami bywa nużąca. Na produkcję sieciową wykonaną w tej technologi i do tego 2D , gra trzyma naprawdę niesamowity poziom. Producent, francuska firma „Ankama” naprawdę się postarała. Dobra na razie to tyle jeśli chodzi o ten tytuł. Na sam koniec moja osobista ocena, w skali od zera do dziesięciu oceniam ją na dobrą dziewiątkę.
Kilka lat temu natknąłem się w serwisie społecznościowym youtube.com na ciekawą wokalistkę. Artystka ta nazywa się Kina Grannis. Podejrzewam, że większości z was to imię i nazwisko nic nie mówi, pozwólcie zatem na to bym przybliżył wam jej sylwetkę.
Kina Grannis urodziła się 4 sierpnia 1985 roku, z pochodzenia Japonka, Irlandka, Walijka, Szkotka, Niemka (strasznie pokręcone drzewo genologiczne). W roku pańskim 2007 ukończyła zacną uczelnię o nazwie „Uniwersytet Południowej Kalifornii” na wydziale nauk społecznych, specjalizacja psychologia. Rodzeństwo dwie siostry, sporadycznie pojawiają się w clipach. Ojciec Gordan jest kręgarzem, a matka Trish grafikiem. Kina aktywnie wspiera program badań nad rakiem, oraz uczestniczy w wydarzeniach sportowych o charakterze biegów długodystansowych. Dobrze chyba starczy tych „suchych” danych, po resztę odsyłam do Wikipedii.
Kina w odpowiednim czasie i miejscu zainwestowała w samą siebie. Od dzieciństwa interesowała się muzyką jednakże nie uczęszczała do muzycznej szkoły, nie miała muzycznych korzeni, a mimo to osiągnęła swego rodzaju sukces. Wykorzystując do promocji własnej osoby takie medium jak internet pokazała całemu światu, że jest w posiadaniu talentu nie tylko wokalnego ale również managerskiego. Jest autorką piosenki pod tytułem „Gotta Digg” promującej w zabawny sposób serwis społecznościowy digg.com.
Nagranie zrealizowano w warunkach domowych przy zerowym nakładzie finansowym, ale mimo tego piosenka odniosła sukces i przyczyniła się do wzrostu popularności wokalistki.
Piosenkarka do tej pory wydała trzy albumy, ostatni „Stairwells” ujrzał światło dzienne 23 lutego 2010 roku. Piosenka oraz Clip promujący tę płytę nosi tytuł „Valentine„.
Największym sukcesem Kiny jak do tej pory było zwycięstwo w konkursie „Doritos Crash the Super Bowl Contest„. Dzięki tej wygranej piosenkarka uzyskała możliwość zaśpiewania utworu „Message from your Heart” w trakcie przerwy Super Bowl, oraz podpisała kontrakt płytowy z wytwórnią „Interscope Records„.
Z przyjemnością obserwuję rozwój kariery panny Grannis jednocześnie uważam, że dzięki zapałowi oraz tak twórczemu myśleniu jest w stanie osiągnąć jeszcze większy sukces. Tego jej życzę i szykuję pieniążki do zakupu kolejnej płyty.
Od czasu gdy na powrót zamieszkuję kraj nadwiślański, doskwiera mi brak możliwości grania w produkcje MMORPG. Niestety komputer moich rodziców nie należy do zacnego grona „demonów szybkości”, a gry pokroju „Tibii” mnie nie interesują. W związku z tym zacząłem się rozglądać za grą MMO działającą w przeglądarce. Grałem swego czasu w kilka tego typu produkcji, między innymi w „Plemiona„, „Ogame„, „Ikariam” i wiele innych.
Szukałem czegoś nowego nie koniecznie nowatorskiego i natrafiłem na grę o zacnym tytule: „Nemexia”. Gra interesująca, całkiem ładnie wykonana graficznie z mocno rozbudowanym systemem ekonomiczno-militarnym. Wydawcą tego tytułu jest firma znana z takiej gry jak: „Khan Wars”. Zagłębiając się odrobinę w szczegóły rozgrywki, można wymienić takie cechy szczególne jak:
System misji punktowany surowcami oraz wewnętrzną walutą gry;
Podział infrastruktury planety na trzy sektory: wydobywczy, przemysłowy i wojskowy. Trochę to komplikuje nawigację po systemie gry ale daje o wiele więcej możliwości rozbudowy;
Nowatorski system asteroid będących w ciągłym ruchu. Obiekty te w trakcie przemieszczania zbierają złom z sektora;
Rozbudowany dział technologiczny, skomplikowany ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu;
Trzy rasy, co w tym przypadku nie jest nowością ale miłym dodatkiem do gry;
System drużyn, teamów mający na celu jednoczenie członków sojuszu w epicznym ataku na słońce układu co w konsekwencji kończy erę rozgrywki na serwerze i wyłania zwycięzców.
Tych kilka elementów i kilkadziesiąt pozostałych powoduje, że granie w ten tytuł jest ciekawym przeżyciem. Niestety jak większość gier przeglądarkowych i tutaj wskazana jest ciągła obecność przy monitorze co powoduje, że z biegiem czasu granie w tego typu grę zaczyna być nużące i kłopotliwe ze społecznego punktu widzenia. Mimo wszystko, każdemu kto jest zainteresowany gorąco polecam zapoznanie się z tym tytułem, naprawdę warto.
Dzisiejszego dnia, leniąc się jak co dzień od dwóch miesięcy, oglądając w „szklanym pudle” pewien komercyjny kanał muzyczny, natknąłem się na dawno nie emitowany teledysk rozbrzmiewający nutą mojej młodości. Jeśli ktoś jest tak stary jak najstarszy dinozaur na świecie to zapewne słyszał piosenkę lub widział clip o tytule: „I’d Do Anything For Love (But I Won’t Do That)„. Wykonawcą tego zacnego utworu jest niejaki Michael Lee Aday szerszej grupie słuchaczy znany pod pseudonimem artystycznym Meat Loaf.
Według Anglojęzycznej Wikipedii utwór został „wypuszczony” w roku 1993 jako pierwszy singiel albumu: „Bat Out Of Hell II: Back Into Hell„. Dlaczego rozpisuję się na temat tegoż singla i autora? Ponieważ uważam, że warto. Przede wszystkim z powodu olbrzymiej swego czasu popularności tego utworu, albumu jak i wykonawcy. Może mało kto wie ale Meat Loaf odniósł ogromny sukces komercyjny, warto tutaj wspomnieć choćby o sprzedanych około 43 milionach kopii pierwszego albumu: „Bat Out of Hell” oraz o ponad 18 milionach kopii albumu: „Bat Out Of Hell 2: Back Into Hell” na którym znajduje się wspomniany singiel.
Z tą piosenką jak i clipem wiąże się kilka ciekawych historii. Przede wszystkim w pierwszej wersji utwór w całości miał bym śpiewany przez opisywanego wokalistę, jednak jak widać w ostateczności odstąpiono od tego pomysłu i do współpracy zaangażowano nikomu nie znaną wokalistkę pod pseudonimem: „Mrs. Loud”. Wydawało by się nic w tym dziwnego, problem polega jednak na tym, że przez spory czas nikt nie wiedział kim jest ta piosenkarka. Fani a nawet producenci muzyczni przekonani byli, że właścicielką tego głosu jest modelka Dana Patrick która występuje w teledysku. Zaproponowano jej nawet nagranie solowego albumu. Dopiero z upływem czasu wyjaśniło się, że wokalistką ukrywającą się pod tym pseudonimem jest Lorraine Crosby, barowa piosenkarka z północno wschodniej Anglii. Kolejną ciekawostką jest sam tytuł. Pewna grupa mało dociekliwych słuchaczy nie mogła zrozumieć dlaczego tytuł zawiera zaprzeczenie wcześniejszego stwierdzenia. Rozwiązanie jest banalne jednak wymaga spojrzenia w tekst piosenki:
And I would do anything for love,
I’d run right into hell and back.
I would do anything for love, I’ll never lie to you and that’s a fact.
But I’ll never forget the way you feel right now, oh no, no way.
And I would do anything for love,
Oh I would do anything for love,
I would do anything for love, But I won’t do that,
No I won’t do that…
W pierwszym pogrubionym wersie zawarta jest cała tajemnica, autor stwierdza w nim, że nigdy nie skłamie dla miłości. Natomiast w drugim pogrubionym wersie o tym ponownie zapewnia. Wielu może się wydawać to strasznie banalne ale pewnej grupie słuchaczy zrozumienie tego niuansu sprawiało sporo problemów.
No dobrze wystarczy już tego dobrego. Swego czasu uwielbiałem tą piosenkę i tego piosenkarza, dlatego pozwoliłem sobie o tym wspomnieć i przedstawić kilka faktów.
Linki do artykułów w których zawarta jest część informacji zawartych w treści wpisu :
Witam, pragnę zaprezentować wam na nowo odkrytą przeze mnie grę pod tytułem: „Dekaron – Extreme Action Online Game”. Gra nie jest nowa, od pewnego czasu można już w nią w sieci grać. Wcześniej hostowana w europie przez firmę: „Gametrib”, aktualnie przez: „Gamehi”. Gra na obszarze Ameryki Północnej występuje pod tytułem: „2Moons”. Na nowym hostingu gra sprawuje się wyśmienicie, niezłe pingi z Polski jak i z innych krajów europejskich.
Fabuły praktycznie nie ma, typowy „hack and slash”. Co jest bardzo istotne gra zawiera mocno rozbudowany system „upgrade weapon”. Poza standardowymi plusami do broni dodaje się kryształy zwiększające statystyki oraz nadaje się broni tytuły takie jak: „Magic, Noble …” i tak dalej. Maksymalna level na dzień dzisiejszy to sto pięćdziesiąt.
Granie w ten tytuł sprawia przyjemność przede wszystkim z powodu atrakcyjnych jak na wiek produkcji animacji skilli oraz szybkości levelowania. Niestety ze względu na to że jest to typowa rąbanka może bardzo szybko się znudzić lub i nie.
Każdego kto po lekturze tego krótkiego opisu jest zainteresowany tą grą odsyłam pod adres: Dekaron .
Witam serdecznie na blogu. Zapewne nie raz czytaliście taki wstęp. Oklepane to lecz ciężko wymyślić cokolwiek co będzie miało w sobie odrobinę oryginalności. Postaram się umieszczać na tymże blogu odrobinę świeżych i ciekawych informacji, kilka rozwiązań trapiących mnie problemów no i zapewne sporo materiałów na temat gier online zwanych potocznie MMORPG. Pozdrawiam i zabieram się do pracy.